Pracownicze Plany Kapitałowe – byle ich „nie zepsuć”

Napisane przez | Felieton

Miałem ostatnio okazję wymienić się poglądami na temat rządowych pomysłów emerytalnych z jednym z najbardziej szanowanych dziennikarzy ekonomicznych.

Wspólnie doszliśmy do wniosku, że powodzenie projektu emerytalnego może być niedocenianym elementem tzw. Planu Morawieckiego.

Czy istnieje związek PPK z „reformą” OFE ministra Rostowskiego?

Niedocenianym w tym sensie, że rząd może nie do końca zdaje sobie sprawę jaką wagę Polacy przywiązują do swojego „bezpieczeństwa” emerytalnego.

Pogląd ten wydaje się doskonale potwierdzać los poprzedniego rządu i długo niedoceniany przez poprzedników premiera Morawieckiego efekt „likwidacji OFE”. Szczęście ministra Rostowskiego, że oto udało mu się zmniejszyć deficyt finansów publicznych trwało krótko, natomiast cena jaką zapłacił za to rząd Platformy Obywatelskiej – przynajmniej według mojej oceny – była ogromna. Być może to przesadzony wniosek, ale z pewnością „reforma” emerytalna ekipie premiera Tuska się nie przysłużyła.

Oczywiście trudno bezpośrednio porównywać sytuację obu ostatnich rządów. Fakt pozostaje jednak faktem, że zapowiadane zmiany w systemie emerytalny, w tym wprowadzenie tzw. pracowniczych planów kapitałowych (PPK) mogą (ale nie muszą) okazać się jedną z najważniejszych reform gospodarczych ekipy premiera Morawieckiego.

Co stanowi o słabości (potencjalnej) PPK?

Jeżeli zmiany się powiodą będzie to „plus” dla rządu. Istnieje jednak ryzyko, że tak się nie stanie. Już z chwilą pierwszej publicznej prezentacji założeń nowych PPK pojawiło się kilka pomysłów, które mogą istotnie zmniejszyć atrakcyjność PPK w oczach pracowników (o pracodawcach nie wspomnę, trudno bowiem sobie wyobrazić sytuację, w której przy oporze pracowników pracodawcy będą promować PPK).

Mówiąc o tych pomysłach mam przede wszystkim na myśli następujące elementy konstrukcji nowych planów:

  1. Obowiązek opłacania przez pracowników składki w wysokości nie niższej niż 2 proc. wynagrodzenia
  2. Możliwość jednorazowej wypłaty jedynie części zgromadzonych środków – dokładnie ¼ środków (pozostała część wypłacana ma być w formie dożywotniej renty)
  3. Obowiązek „wynajęcia” do zarządzania oszczędnościami instytucji finansowej kontrolowanej przez państwo (pierwsze 2 lata)
  4. Czas uruchomienia nowych PPK – obecnie wciąż aktualny jest termin wskazany w pierwszej prezentacji premiera Morawieckiego (z połowy ubiegłego roku), czyli styczeń 2018 roku

Jak wielu przede mną celowo nie koncentruję się na zaletach PPK, a tych jest przecież wcale nie mało. Z perspektywy powodzenia całego projektu wydaje się bowiem ważniejsze przyjrzenie się potencjalnym zagrożeniom, i o ile to tylko możliwe wyeliminowanie ich z ostatecznych przepisów.

Obowiązkowa składka w PPK

Trudno ocenić które z wymienionych powyżej elementów mają większe, a które mniejsze znaczenie dla ostatecznego sukcesu reformy. Z pewnością jednak kwestia obowiązkowej składki pracowników jest jedną z ważniejszych. Można założyć, że wielu pracowników nie będzie zainteresowanych opłacaniem składek (co może wszystkim kojarzyć się np. z obowiązkowymi składkami na ZUS, a jeszcze do niedawna z obowiązkowymi składkami na OFE). Potwierdzają to doświadczenia krajów, w których działa tzw. formuła „matching contribution”, czyli łączenie składek pracodawców i pracowników. Często, szczególnie w przypadku osób o niższych zarobkach pracownicy nie uczestniczą w takich planach, bowiem nie są zainteresowany odprowadzaniem własnych składek. Z drugiej jednak strony obowiązkowość składek spowoduje, że oszczędzane w systemie PPK kwoty będą miały szansę być z pewnością większe, niż w sytuacji, gdyby takiego obowiązku nie było.

Wypłaty z PPK tylko w formie renty dożywotniej i bez możliwości dziedziczenia?

Z perspektywy pracowników równie negatywne reakcje wywoła ewentualne ograniczenie w sposobach wypłaty środków z PPK. Z zapowiedzi wynika bowiem, że w Polsce wypłacane środki (renta dożywotnia( nie będą mogły być dziedziczone. W efekcie mechanizm, który z „systemowego” punktu widzenia jest absolutnie oczywistym i poprawnym mechanizmem (mówimy przecież o emeryturze, a więc dochodzie, który będzie nam wypłacany do śmierci) przy braku dziedziczenia znacznie obniży atrakcyjność PPK w oczach pracowników.

Państwo jako zarządzający aktywami?

Podobnie „negatywnie” postrzegam pomysł powierzenia zarządzania środkami państwowej instytucji. Jak rozumiem podyktowane to miało być wprowadzeniem „do gry” partnera, który wyznaczy odpowiednie standardy w zakresie wysokości kosztów, czy transparentności zasad. Rzeczywiście trudno odmówić logiki takiemu podejściu, ale czy naprawdę niezbędne jest w tym celu zobligowanie wszystkich pracodawców do skorzystania z usług takiej instytucji? Czy nie wystarczy, że taki podmiot będzie miał prawo oferować swoje usługi i konkurować o środki pracowników z innymi podmiotami? Monopol państwa oznaczałby bowiem, że to właśnie „państwo” będzie decydować o sposobie inwestowania środkami PPK, a przy tym ponosić odpowiedzialność za jego wyniki. Czy naprawdę jesteśmy pewni, że właśnie taka powinna być rola państwowej instytucji? Czy rzeczywiście mamy pewność, że podmiot ten będzie zatrudniał najlepszych zarządzających, a osiągane przez nich wyniki inwestycyjne (i ponoszone ryzyko) będą optymalne? Obawiam się, że takiej tezy nie potwierdzają żadne statystyki i trudno byłoby znaleźć na świecie system, który udowodniłby to w praktyce.

Nowe PPK już 1 stycznia 2018 r.?

No i na koniec termin uruchomienia PPK – rozumiejąc determinację rządzących warto jedynie zwrócić uwagę, że zmiany powinny być właściwe przygotowane i zakomunikowane, a to oznacza, że wszyscy ich adresaci – pracodawcy, pracownicy, rynek finansowy, ZUS będą do nich odpowiednio przygotowani. Czy termin 1 stycznia 2018 jest z tej perspektywy „bezpieczny”? Według mnie absolutnie nie. Ostatnią reformę emerytalną (OFE z 1999 roku) wprowadzano ponad 4 lata. Obecna ma być zrealizowana w ekspresowym tempie kilkunastu, czy może właściwie kilku miesięcy.

Czego jeszcze nie wiemy o PPK?

Warto również podkreślić, że poza elementami opisanymi powyżej wciąż istnieje wiele obszarów „niepewności”, czyli elementów konstrukcji PPK, które nie zostały dotąd publicznie przedstawione, a których znaczenie dla sposobu funkcjonowania nowych planów jest ogromne. Elementem takim z pewnością jest sposób inwestowania naszych przyszłych oszczędności, w szczególności lista dopuszczalnych inwestycji, limity inwestycyjne (również dla zagranicznych inwestycji), dostępność do różnych strategii inwestycyjnych, czy warunki zmiany decyzji w tym zakresie. Podobnym „elementem” może również w ostatecznym „rozrachunku” być rola ZUS a dokładniej jego skuteczność w wywiązaniu się z obowiązków nałożonych na Zakład przepisami – jak wiemy ZUS-owi przypisano kluczową rolę w obszarze administrowania składkami oraz zapewniania dostępu do informacji o zgromadzonych środkach. Czy również w ostatecznej konstrukcji PPK taką właśnie rolę ZUS będzie pełnił nie wiemy. Patrząc jednak na uciekający czas oraz nie zawsze udane eksperymenty technologiczne z przeszłości chyba nie będzie łatwo Zakładowi Ubezpieczeń Społecznych zbudować wśród uczestników systemu przekonanie o pewności i efektywności procesów za które ZUS będzie odpowiedzialny.

Podsumowanie

Podsumowując – założenia Planu Morawieckiego w obszarze emerytalnym są znane od kilku już miesięcy i dosyć szeroko akceptowana. Jednak niepewność co do szczegółowych rozwiązań oraz presja czasu mogą spowodować, że efekt może być inny niż zakładany, a ryzyko niepowodzenia wciąż jest duże. Jeżeli reforma ta się nie powiedzie to wówczas wszystkie kolejne (i niezbędne) zmiany będzie jeszcze trudniej nam przeprowadzić.

Last modified: 23 lutego 2018

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *