Borys: Należy wprowadzić PPK możliwie szybko

Napisane przez | Artykuły, Blog, PPK, Wywiad

Im wcześniej damy pracownikom możliwość dodatkowego gromadzenia kapitału, tym lepiej. Będą bezpieczniejsi na starość. Jesteśmy w tej sprawie za pięć dwunasta. Niektórzy twierdzą nawet, że już pięć minut po – mówi prezes Polskiego Funduszu Rozwoju Paweł Borys.

Czytaj także:  PPK w największych firmach już/dopiero od lipca 2019

Rz: Po co nam pracownicze plany kapitałowe? ZUS nie wystarczy? Musimy zachęcać Polaków do oszczędzania na emerytury?

Badania pokazują, że blisko 80 proc. Polaków chciałoby mieć oszczędności na starość. Jednak tylko 15 proc. oszczędza długoterminowo. A nawet jeśli już oszczędzamy, bo coraz więcej osób na to stać, to robimy to w sposób bardzo nieefektywny: trzymamy pieniądze w gotówce albo na nisko oprocentowanych depozytach.

PPK mają być powszechnym systemem oszczędzania na starość, który jest dostępny dla ponad 11,5 mln pracujących Polaków. Niezależnie od tego, czy zarabiają dużo czy mało. Udział w PPK jest bardzo opłacalny dla pracowników, ponieważ do każdej oszczędzanej złotówki drugą dokładać ma pracodawca i budżet państwa.

Jednocześnie po to, by gromadzić kapitał na swoim prywatnym koncie PPK, praktycznie nic nie będzie trzeba zrobić. Program jest organizowany przez państwo za pośrednictwem Polskiego Funduszu Rozwoju i przez pracodawców. A w długim okresie, odkładając nieduże kwoty rzędu 70-90 zł co miesiąc, można zgromadzić bardzo znaczący kapitał, który może realnie poprawić nasze bezpieczeństwo finansowe na starość. Oczywiście system powszechny ma nam dawać podstawowe bezpieczeństwo finansowe.

Mówi pan o ZUS?

Tak. ZUS-owski powszechny publiczny system emerytalny daje podstawowe bezpieczeństwo socjalne. Ale jeśli będziemy chcieli mieć coś ponad to, wyższy standard życia, to potrzebujemy zbudować dodatkowy kapitał. Przy niekorzystnej strukturze demograficznej nie ma perspektywy, że wysokość świadczeń emerytalnych wzrośnie. Musimy więc stworzyć dodatkowy system, który ułatwi nam budowanie oszczędności na starość.

Polacy zechcą w nim oszczędzać?

Jestem przekonany, że jeśli powstanie prosty, powszechny system oszczędzania dla pracujących, większość Polaków, która deklaruje chęć budowy swoich oszczędności, zechce z niego skorzystać. System jest bardzo korzystny, bo prywatny, dobrowolny i finansowany przez trzy strony: pracownika, pracodawcę i państwo w postaci corocznej dopłaty 240 zł.

IKE i IKZE, programy oszczędzania na emerytury, nie zrobiły kariery.

PPK są kapitałową formą oszczędzania na starość. Często mówi się, że jest to trzeci filar emerytalny. W tym trzecim filarze są dwa komponenty: programy indywidualne i programy pracownicze. W Polsce od kilkunastu lat jako programy indywidualne funkcjonują IKE i IKZE, a jako system pracowniczy PPE, czyli pracownicze programy emerytalne.

Ani te indywidualne, ani pracownicze się nie przebiły. Indywidualne są trudniejsze w upowszechnieniu. Zwykle trafiają do osób o wyższych zarobkach, z większych miast, bardziej świadomych.

Te programy nie znikną wraz z wprowadzeniem PPK?

Nie. Zależy nam, żeby zwłaszcza IKZE upowszechnić. Są one adresowane m.in. do osób samozatrudnionych, które zwykle płacą niskie składki na ZUS, co oznacza niskie emerytury w przyszłości. Dlatego dodatkowe oszczędzanie jest dla nich bardzo ważne. Przy okazji uruchamiania PPK podniesiemy więc limit wpłat na IKZE dla samozatrudnionych.

W PPE mamy natomiast niewiele ponad tysiąc programów, choć mogłyby je tworzyć setki tysięcy firm. Nie przebiły się. PPE działają tylko na koszt pracodawcy. Inaczej niż w PPK, gdzie będą się składać pracownicy, pracodawcy i państwo. Dzięki automatycznemu zapisowi do PPK, który sprawdził się w wielu krajach, upowszechnią się one też w Polsce. Taką mamy nadzieję.

No właśnie, automatyczny zapis przez wielu oceniany jako przymus.

PPK są absolutnie dobrowolnym, prywatnym systemem. W każdej chwili możemy odstąpić i wypłacić pieniądze z PPK.

Ale zapisujecie wszystkich, z automatu. Nie pytacie, czy chcą.

Tak. Ale każdy może zrezygnować. Inny jest sposób decyzji: rezygnujemy, a nie podejmujemy decyzji o przystąpieniu.

Dlaczego nie dajecie ludziom normalnego wyboru? Żeby mogli przystąpić do PPK z własnej woli.

Korzystamy z rekomendacji noblisty Richarda Thalera, ekonomisty, który mówi, że budując takie programy oszczędnościowe, emerytalne, warto dać silniejszy bodziec do tego, by ludzie podejmowali decyzję pozytywną. Wielka Brytania wdrożyła w ostatnich latach, z dobrym skutkiem, podobny program i oparła go na automatycznym zapisie. W programie uczestniczy 80 proc. pracujących Brytyjczyków. Korzystamy więc z czegoś, co już się sprawdziło.

A jeśli ktoś potem się rozmyśli?

Może wystąpić z programu. Nie ma barier wyjścia. Można wypłacić pieniądze i wycofać się. Oczywiście potrącana jest wtedy dopłata, którą na konto oszczędzającego wpłacił budżet państwa. Ponadto od wpłaty pracodawcy odprowadzane są składki w wysokości 30 proc. Są zapisywane jako składka emerytalna pracownika w ZUS, bo na etapie wpłat te pieniądze są nieoskładkowane. Ale wszystko, co sami wpłacamy, możemy z powrotem otrzymać.

Ile osób wejdzie i zostanie w PPK?

Musimy zmierzyć się z dwoma dużymi wyzwaniami. Przede wszystkim chodzi o niski poziom zaufania po tym, co zrobiono z OFE. Druga rzecz to niska skłonność Polaków do długoterminowego oszczędzania. Jeśli poprzez właściwą i skuteczną kampanię informacyjną, jeszcze na etapie tworzenia PPK, dotrzemy do pracowników i dobrze wytłumaczymy korzyści z nimi związane, to mamy szansę uzyskać powszechność. Każdy poziom uczestnictwa w tym programie powyżej 50 proc. pracowników będzie sukcesem.

Czyli powyżej 5,5 mln osób?

Tak. Choć oczywiście najlepiej by było, gdyby to było 70–80 proc. pracowników.

Wierzy pan, że po tym, co stało się z OFE, Polacy dadzą się przekonać? Komentarze nie dają dużych nadziei.

Przed nami dużo pracy. Musimy ludziom wytłumaczyć, że PPK to zupełnie inny system niż OFE. Co więcej, to reforma, która wyciąga wnioski z błędów przy starcie OFE. I korzysta z najlepszych na świecie doświadczeń związanych z budową programów emerytalnych, kapitałowych.

Wtedy też wskazywaliśmy na innych. Na Chile.

To był jeden przykład. Teraz mamy ich zdecydowanie więcej. Tego typu programy są standardem na rynku pracy w większości wysoko rozwiniętych gospodarek na świecie. W USA, Wielkiej Brytanii, krajach skandynawskich, Niemczech, Francji, Holandii. Każdy tam rozumie, że pracuje tylko do pewnego etapu życia i musi w tym czasie zapewnić sobie pieniądze na resztę tego życia.

Czym PPK różni się od OFE?

Opieramy się na najlepszych praktykach. Wprost do ustawy jest wpisane, że to system w pełni prywatny. W przypadku OFE było inaczej. Były finansowane ze składki na ubezpieczenia społeczne, a nie z dodatkowych oszczędności. PPK to nasze oszczędności. Tam było zapisane w ustawie, że te pieniądze są częścią systemu ubezpieczeń społecznych. Tu mówimy, że są one prywatne. Z OFE nie można wypłacić pieniędzy w trakcie oszczędzania, z PPK można. Dochodzi do tego dziedziczenie. To zasadnicze różnice w porównaniu z OFE.

Zadbaliśmy o to, żeby ostateczny projekt ustawy o PPK uzyskał akceptację partnerów społecznych. Żeby dawał maksymalne bezpieczeństwo pracownikom, żeby był prosty, żeby dla pracodawców nie wiązał się z nadmiernymi obowiązkami administracyjnymi, żeby był przystępny dla osób o niskich zarobkach.

Strona społeczna pozytywnie zaopiniowała ostateczny kształt programu. Podpisały się pod nim organizacje pracodawców, związki zawodowe. Osiągnęliśmy konsensus. To daje gwarancję, że będzie to program stabilny, na wiele lat, i będzie budował bezpieczeństwo finansowe Polaków i wzmacniał nasz potencjał gospodarczy, co jest zasadniczym celem tzw. planu Morawieckiego.

Rynek kapitałowy patrzy na PPK z nadzieją. Liczy, że dzięki programowi trafią do niego duże pieniądze.

Zasadniczy cel PPK to zwiększenie bezpieczeństwa Polaków na starość, przy świadomości niekorzystnych trendów demograficznych. Natomiast ten program ma też ogromny wymiar ogólnogospodarczy. Wyższy poziom oszczędności krajowych to większa stabilność gospodarki, lepszy bilans płatniczy, więcej kapitału, który jest dostępny dla sektora przedsiębiorstw.

I oczywiście te pieniądze, akcje i obligacje będą wzmacniały rynek kapitałowy. Efektem tego programu będzie też to, że będziemy mogli powiedzieć, iż Warszawa jest realnym centrum finansowym Europy Środkowo-Wschodniej. Bo będziemy mieli najszerszą bazę inwestorów długoterminowych.

A jakie pieniądze trafią na rynek kapitałowy dzięki PPK?

Szacujemy, że będzie to nawet kilkanaście miliardów w skali roku.

Co z terminem wejścia w życie PPP? Miały ruszyć z początkiem 2019 r., teraz jest mowa o połowie 2020.

Rzeczywiście, w finalnej wersji projektu, po konsultacjach społecznych, terminem wejścia w życie programu jest 1 lipca 2019 r. Po przyjęciu przez rząd trafi on do parlamentu i w zależności od tempa prac może się to jeszcze zmienić.

Ważne, żeby go dobrze przygotować, dobrze zareklamować, dobrze sprzedać. PFR będzie odpowiedzialny za tworzenie infrastruktury informacyjno-rozliczeniowej. Na przygotowanie się będziemy potrzebowali dwóch–trzech kwartałów.

Wprowadzanie programu w czasie kampanii wyborczej nie jest ryzykowne?

Należy wprowadzić PPK możliwie szybko. Biorąc pod uwagę negatywne trendy demograficzne, oczekiwaną wysokość świadczeń z ZUS, im wcześniej damy pracownikom możliwość dodatkowego gromadzenia kapitału, tym lepiej. Będą bezpieczniejsi na starość. Jesteśmy w tej sprawie za pięć dwunasta. Niektórzy twierdzą nawet, że już pięć minut po.

CV

Paweł Borys, prezes Polskiego Funduszu Rozwoju. Wcześniej zarządzał programami emerytalnymi dla polskich instytucji finansowych, takich jak Narodowy Bank Polski oraz GPW w Warszawie. Pracował też m.in. w Grupie Deutsche Bank, w DSW, a także jako dyrektor zarządzający w PKO Banku Polskim.

Last modified: 27 sierpnia 2018

One Response to :
Borys: Należy wprowadzić PPK możliwie szybko

  1. ja napisał(a):

    przecież srodki z ofe też są dziedziczone, więć to chyba nie jest różnica

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *